Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2019

Krew, zakładnicy, przekupstwa, zastraszanie i cierpienie, czyli "te dni" w pełnej okazałości. [weekendownik]

1) TEMAT TYGODNIA Cały obecny tydzień, podejrzewam, że i kolejny stoi u nas pod znakiem "tych dni" i wszechobecnego buntu. I to nie jest związane z naszym PMS a z akcją  #alwayssensitive , w której zostałyśmy ambasadorkami. Do całego zamieszania włączyłyśmy nasze kochane czytelniczki, dlatego sobotni poranek spędziłam na pakowaniu próbek - już niedługo opublikujemy Wasze odczucia i inne dziwne rzeczy, które nadsyłaliście nam na skrzynkę! 2) ZDROWIE Z całej sekcji kosmetyczno-urodowych spraw dzisiaj na tapecie pojawia się ALGA, a właściwie mix alg. Jest to odkrycie naszej mamy, która jest głównym testerem wszystkich suplementów diety. Jak to z suplementami bywa - nie zawsze działają. Te obrzydliwie zielone tabletki miały oczyścić organizm i powalczyć ze zmęczeniem, a to właściwie idzie w parze: czysty organizm to zdrowszy organizm. Na opakowaniu jest napisane aby nie przekraczać dawki sześciu tabletek w ciągu doby. Bzytka (nowy nick naszej mamy, co by skrócić mówienie o...

Gdyby nasza mama była blogerką i dlaczego WIBO odmieniło życie Anki. [weekendownik]

Nasza mama, o dźwięcznym imieniu Zyta, jest główną bohaterką naszych instagramowych pogadanek. To kobieta huragan.  Tutaj posłuchacie o kulinariach i wybrykach naszej mamy.  Ale najlepsze przecież przed nami - co gdyby rzeczywiście była blogerką? Wszyscy wiedzą, że jej teksty dotyczyły by głównie ogólnego biadolenia. A więc pod jaką nazwą podbijałaby Internet? Anka ogólnie obstawia Bzytkę - cholera wie czemu, ale może na dniach się o tym wypowie. Ja całkowicie nie mam do tego głowy. Gdyby ktoś mi powiedział, tak z rok temu, że będę prowadzić bloga wspólnie z siostrą i do tego opowiadać te wszystkie cuda na kiju to bym mu powiedziała, że powinien się puknąć w głowę i to dość mocno. Fakt, mój osobisty blog trochę na tym ucierpiał, bo próbuję się skupić na tym, żeby jakoś rozkręcić nasze #siostryfarbowane , ale nie potrafię się rozdwoić. Chciałam wprowadzić serię, która wejdzie w krew stałym czytelnikom i oto przedstawiam Wam - weekendownik ! Raz w tygodniu, w jeden z trzech, ...

Dziwne rzeczy, które trzymałyśmy w kuchni.

Kuchnia - miejsce spotkań, które łączy pokolenia. Możesz mieć najpiękniejszy salon z jadalnią jaki istnieje na tym boskim świecie, ale herbata nie będzie w nim smakować tak dobrze jak smakuje wypita w kuchni, kiedy każdy zajął swoje ulubione miejsce. Mama zawsze siadała na krześle obok okna i kaloryfera; brat przy wyjściu; Ania zwykle siedziała na podłodze mimo, że były wolne krzesła, siedziała przodem do stołu, oparta o szafki; a ja siedziałam na kuchennym blacie. Takie rozmowy układały się najlepiej i nie miały końca. Przy okazji zwykle robiliśmy frytki, a nawet tony frytek. Żeby każdy zjadł tyle żeby się najeść trzeba było przerobić radlinę pyrów! Ale kuchnia była też miejscem, w którym trzymaliśmy dziwaczne rzeczy.  W naszej kuchni było pięć szuflad. Każda miała swoje przeznaczenie. Pierwsza od góry była tradycyjnie przeznaczona na sztućce. Druga była od większych kuchennych przedmiotów typu tłuczek; większe noże; nożyczki i inne cuda, których za dzieciaka nie używaliśmy. P...

Kiedy matka jest niedźwiedzicą.

Bywają dni kiedy nie umiemy się same bronić. Odbiera nam mowę; zapiera dech w piersiach, ale w tym bardziej negatywnym sensie. I wtedy wchodzi ona, cała na biało: mama w czystej postaci, której dusza karmi się czystym wk*rwieniem. Ona jest jak wojsko, którego potrzebowałyśmy. Jak armia nieskalanych z Gry o Tron, uzupełniona wojownikami Dothraków i trzema smokami. Nic nie jest w stanie jej powstrzymać. A pod jej skrzydłami my: córki. Kiedy byłyśmy nastolatkami nie umiałyśmy korzystać z jej talentów i darów, bo byłyśmy dość nisko w hierarchii - to my dostawałyśmy opieprz, bo ktoś jej powiedział, że piłyśmy piwo na boisku; ubrałyśmy się jakby lustra w domu nie było albo komuś opustoszyłyśmy działkę ze wszystkich śliwek, truskawek czy innych czereśni. Dałyśmy jej w kość. Cholernie. Jeśli kiedyś będę miała córkę to urwę jej łeb jeśli będzie chociaż w jednej czwartej taka jak byłam ja i Anka. Niech Bóg da mi cierpliwość, bo jak da mi siłę to pół chaty rozniosę. Ale dzisiaj możemy powierzy...