Przejdź do głównej zawartości

Krew, zakładnicy, przekupstwa, zastraszanie i cierpienie, czyli "te dni" w pełnej okazałości. [weekendownik]

1) TEMAT TYGODNIA
Cały obecny tydzień, podejrzewam, że i kolejny stoi u nas pod znakiem "tych dni" i wszechobecnego buntu. I to nie jest związane z naszym PMS a z akcją #alwayssensitive, w której zostałyśmy ambasadorkami. Do całego zamieszania włączyłyśmy nasze kochane czytelniczki, dlatego sobotni poranek spędziłam na pakowaniu próbek - już niedługo opublikujemy Wasze odczucia i inne dziwne rzeczy, które nadsyłaliście nam na skrzynkę!

2) ZDROWIE
Z całej sekcji kosmetyczno-urodowych spraw dzisiaj na tapecie pojawia się ALGA, a właściwie mix alg. Jest to odkrycie naszej mamy, która jest głównym testerem wszystkich suplementów diety. Jak to z suplementami bywa - nie zawsze działają. Te obrzydliwie zielone tabletki miały oczyścić organizm i powalczyć ze zmęczeniem, a to właściwie idzie w parze: czysty organizm to zdrowszy organizm. Na opakowaniu jest napisane aby nie przekraczać dawki sześciu tabletek w ciągu doby. Bzytka (nowy nick naszej mamy, co by skrócić mówienie o niej) jadła na początku po sześć kapsułek. Oprócz ogólnego lepszego samopoczucia zauważyła, że pozbyła się zbędnych kilogramów. Sama tłumaczy to tym, że pewnie oczyściła organizm i stąd utrata wagi. Ja nie jestem zwolenniczką suplementów i również dostałam takie opakowanie do testów od Bzytki, ale do tej pory ani jednej kapsułki nie ubyło. Koszt takiego opakowania to około 35zł i gdyby moja mama mogła ocenić ten produkt to dała by pięć gwiazdek na pięć możliwych.
3) DANIE
W tym tygodniu na moim stole rządziła własnoręcznie zrobiona pasta jajeczna. Na początku wydawałam majątek w sklepie za małe opakowania, właściwie na dwie kanapeczki, choć nie będę ukrywać - Lisner w robieniu past jest po prostu bezbłędny. Mój mąż Przemysław jest fanatykiem jajek pod każdą postacią. Postanowiłam wziąć jajka w swoje ręce (dosłownie i w przenośni!) i zrobić z nimi coś dobrego. Boże! Mój mąż ucieszyłby się czytając te słowa. Prostszego przepisu w Internecie nie znajdziecie, bo to właśnie pasta jajeczna ma najprostszy skład. Wystarczą Wam jajka, majonez, pieprz i sól. UWAGA! Fajnie jest dorzucić coś do takiej pasty. Ja tym razem postawiłam na prostotę i właściwie podstawę bo do pasty wrzuciłam szczypiorek, ale widziałam, że ciekawym dodatkiem jest również rzodkiew, albo łosoś. To zależy tylko od Waszych upodobań. Rzodkiew dorzucę jak tylko w ogródku teściowej pojawi się to cudowne warzywo, bo to z marketów jest kompletnie niesmaczne - a łosoś odpada tak po prostu, bo mój mąż ryb nie toleruje, może nie tyle unika jak ognia, ale nie przepada.
4) KSIĄŻKA
Pozostając w temacie krwi, zakładników, przekupstw, zastraszania i cierpienia wrzucam na ruszt książki Laili Shukri. Jest kilka tematyk, które jeśli pojawiają się w książkach to pochłaniają mnie na długie godziny, a wśród nich jest właśnie arabskie życie i ich bogactwa i cała ta bardzo obca mi kultura. Nie ma co ukrywać: są dla przeciętnego Polaka takim odstępstwem od normy, że grzechem byłoby nic się o nich nie dowiedzieć. Oczywiście te dwie książki są tylko częścią całej kolekcji, którą chciałabym zebrać, bo autorka ma dar do wciągania w swoją historię. Tak właściwie to Laila Shukri to tylko pseudonim polskiej pisarki, a dlaczego warto uznać jej opowieści za fascynujące? Bo sama była żoną jednego z najbogatszych szejków Stanów Zjednoczonych. Rozumiecie?! Może ciężko nazwać to "przygodą", ale na pewno to przeżycie, które pozostanie obce dla większości populacji. Odsyłam Was do bibliotek i księgarni, żebyście zakupili dla siebie chociaż część tych dzieł. "Perska miłość" jest jej debiutancką powieścią i od niej polecam zacząć! 

5) SERIAL
Na ten punkt czekałam najdłużej! Netflix stał się stałą częścią mojego dnia i zdarzyło mi się pochłonąć niektóre seriale kilka razy. Dobrze przeczytaliście - kilka razy obejrzałam niektóre sezony. Dzisiaj chciałabym opisać Wam chyba mój ulubiony serial, a więc: Orange is the new black jest moim faworytem! Gdyby mieli mnie kiedykolwiek zamknąć w więzieniu to chcę iść siedzieć w Litchfield! Na początku całej historii skupiamy się na Piper Chapman, która umówmy się - z sezonu na sezon jest coraz bardziej odpychająca. Poważnie - już w trzecim sezonie mam jej całkowicie dość, a w piątym prosiłam o każdą scenę, w której jej nie będzie. Bohaterek cała gama, ale każda ma swój charakter, swoje priorytety - i wszystko jest idealnie zagrane i zgrane. Nie chcę Wam zdradzać co dzieje się w każdym z sezonów, bo nie o to w tym chodzi, ale jeśli poszukujecie serialu na te ostatnie zimowe, długie wieczory to on jest idealny. 

6) MOTYWACJA NA CAŁY TYDZIEŃ
Padłaś? Poleż. Nie zakładaj korony i nie zasuwaj. ODPOCZNIJ. Zdaję sobie sprawę, że dzisiejszy świat każe nam biec, rozwijać się, nie odpuszczać żadnej chwili - a ja powiadam Wam: kopnijcie w dupę te nieszczęsne motywatory, które czasami bardziej Was pogrążają, niż pomagają. Naprawdę czasem przychodzi taki dzień, że nie wstajecie z łóżka, nie jesteście uśmiechnięci i nie macie ochoty rozmawiać o pierdołach, a tym bardziej nie chcecie się uczyć czy rozwijać. Po prostu nie i tyle. I wtedy nie ma co ze sobą walczyć - wtedy trzeba się zregenerować. 

7) ODKRYCIE TYGODNIA
Tutaj polecam powrócić do punku pierwszego, bo tematem i odkryciem tygodnia są owe podpaski Always. Właściwie to dlaczego w reklamach testuje się podpaski niebieskim płynem, a nie krwią?

Całuski, Gośka!

Komentarze